piątek, 13 lutego 2015

Capitulo 2




~Ludmiła~

    Siedziałam już sama w swoim pokoju. Kurde. Po co Verdas i Hernandez tu przyjechali? Chciałam zapomnieć o przeszłości, do której i oni się zaliczają. Wygląda na to, że naprawdę chcą dalej się ze mną przyjaźnić. Usłyszałam puknie do drzwi. Spojrzałam na zegarek i dopiero wtedy spostrzegłam się jak szybko mija czas. Podbiegłam i otworzyłam drzwi. Zaprosiłam Leona i Diego do środka. Usiadłam na fotelu i wskazałam im kanapę. Chwilę potem rozmawialiśmy o tym co się dzieje w Buenos Aires. Do moich oczu napływały łzy. Nie sądziłam, że tak za nimi tęsknię. Jakoś udało mi się opanować kropelki nim słynęły po moim policzku. Wymusiłam uśmiech. Na sekundę poszłam do mojej sypialni, po jakiś zeszyt. Gdy wróciłam Diega nie było. Leon uśmiechnął się i od razu zrozumiałam o co chodzi. Nadarzyła się więc okazja, by szczerze pogadać z Leonem.

~Diego~

    Zjechałem windą na parter, gdzie kilka minut wcześniej widziałem uroczą dziewczynę. Była bardzo ładna i wydawała mi się tak naturalna. Znalazłem ją za ladą w recepcji. Podszedłem do niej i zacząłem wypalać teksty na podryw. Ale to nie było coś typu "Czy bolało jak spadłaś z nieba". Uważałem, że za dużo chłopaków pewnie jej to mówiło, a jakoś przy niej udało mi się samemu coś wymyślić. I to nie było wcale takie złe. Przy innej nigdy bym nie powiedział czegoś takiego, co kierowałem do jak się potem okazało Francesci.

~Federico~

    Szedłem w stronę apartamentu Ludmiły. Musiałem jej przekazać pewną wiadomość. Idąć zobaczyłem Fran z jakimś chłopakiem. Od razu pomyślałem, że coś jest na rzeczy. Przecież Fran od jakiegoś czasu szukała chłopaka i niby przypadkiem flirtowała z jakimś gościem. Stanąłem pod drewnianymi drzwiami blondynki, zapukałem delikatnie i wszedłem do środka. Zobaczyłem jak Ludmi trzyma jakiegoś chłopaka za ręke. Trochę mnie to ruszyło ale musiałem pozostać twardy..
    - Ludmiła... Słuchaj.. mój ojciec kazał mi przekazać Ci ten list -
Położyłem kopertę na komodzie, która stała obk drzwi i pośpiesznie wyszedłem z pomieszczeniu. Wracając przeczesałem ręką grzywkę. Pocułem jak ktoś złapał mnie za nadgarstek. Odwróciłem się gwałtownie i ujrzałem Lu. Podeszła do mnie i szepnęła mi na ucho :
- Między mną, a tym chłopakiem nic nie ma. -
Postanowiłem poudawać trochę i zrobiłem zdziwioną minę.  Dziewczyna pocałowała mnie w policzek i zniknęła z pola widzenia. A to już chyba coś.

~Francesca~

    Czy Diego może być taki... no mniej pociągający?? Cały czas stoję oparta o ladę i wpatruję się w jego buźkę. Jest taki przystojny. Kolana same mi mięknął i z trudem mogę ustać na ziemi. Ale co zrobić. Może to nie miłość tylko oczarowanie. Może to za jakiś dzień, dwa albo kiedy on zniknie przejdzie. Choć sama już nie wiem, czy chcę, by on gdziekolwiek odchodził. Jest w moim wieku i jak na razie dobrze mi się z nim rozmawia. Wtedy usłyszałam głos mojego szefa.
- Francesco! Już jakieś pół godziny temu skończyłaś zmianę -
Zarumieniłam się i razem z Diego poszłam do mojego domu.

~
Cześć.
Jak minął dzień??
I jak wam się to (nie) podoba?
Dla mnie to jakieś takie.. takie słabe.

~
Nic mi chyba nie wychodzi w tym tygodniu..
Ale co zrobić??

Pozdrawiamm, Alex <3

środa, 11 lutego 2015

Capitulo 1





Ludmiła~

    Szłam powoli parkiem w stronę hotelu. Moja pierwsza rozmowa o pracę. Oddycha świeżym powietrzem Rzymu. Jest tu tak pięknie. Wyjątkowo. Nigdy nie widziałam podobnego miejsca. Czułam, że tu przynajmniej w części uda mi się stworzyć nowe życie. Dla mnie i dla tych osób, których będę mieć w sercu. To nie było naturalne.  Wyjechać, próbować zapomnieć o tym co się zdarzyło wcześniej. Miesiąc temu. Odkąd przekroczyłam granicę zastanawiam się, co siedemnastoletnia dziewczyna może robić sama w obcym kraju. Nie znam zbyt dobrze języka, ale jakoś sobie poradzę. Muszę. Chwilę potem stałam pod wysokim budynkiem hotelu "Hilton Roma". Popchnęłam drzwi i stanęłam przed młodą recepcjonistką. Chłodnym głosem powiedziała
    - Biuro na końcu korytarza po prawej -
Ruszyłam w stronę, którą wskazała mi kobieta. Pan Flavio Pasquarelli przywitał mnie ciepło. Podałam mu swoje S-V. Poprosił, bym wyszła do hotelowej restauracji, bo musi przemyśleć. Usiadłam przy małym stoliku w rogu pomieszczenia. Rozglądałam się i podziwiałam jego piękno. Białe obrusy porozkładane na stołach, a na każdym bukiet białych róż. Ściany były koloru delikatnego różu. Całość prezentowała się świetnie. Usłyszałam wtedy głos. Wzrok skierowałam na scenę przy przeciwległej ścianie. Na podwyższeniu stał wyskoki szatyn z postawioną na metr grzyweczką. Każdy dźwięk wypływający z jego ust dokładnie był wysłuchany przez publiczność. No tak, nie wspomniałam, że sala była przepełniona ludźmi.

~Federico~

    Po dość krótkim czasie zakończyłem występ. Podobało mi się to, co zaśpiewałem. Była to jedyna piosenka jaką w każdym calu rozumiałem. Slowo po słowie. Wszystkie inny były takie... przewidywalne, niewyróżniające się. Schodząc ze sceny zobaczyłem mojego ojca. Szedł w stronę stolika, przy którym siedziała jakaś piękna blondynka. Czyżby znalazł sobie nową kochankę? Dziewczyna wyglądała na młodszą ode mnie. A przecież niedawno wybiła mi osiemnastka. Postanowiłem, że skoro ma to być dziewczyna mojego ojca od razu ją poznam. Podszedłem do niech, przywitałem się i usiadłem obok dziewczyny. Sekundę potem zauważyłem na stole papiery. S-V. No tak. W sumie tego też mogłem się spodziewać. Na koniec mój tata kazał mi odprowadzić Ludmiłę (bo tak miała na imię) do pokoju nr. 34. Z holu zabrała walizki, które wręcz później wyrwałem jej z ręki. Zaczęliśmy rozmawiać. Niepostrzeżenie szybko byliśmy już w jej pokoju. Siedzieliśmy na łóżku. Nie mogłem oderwać od niej oczu. od jej brązowych tęczówek. Jedyne, co teraz chciałem to ją bliżej poznać.

~Flavio P.~

    Widzę w tej dziewczynie potencjał. Szkoda, że chcę się dostać na takie słabe stanowisko jak kelnerka. Ze spokojem mógłbym dać jej pracę jako recepcjonistka  lub coś bardziej pasującego do niej. Nie miałem zamiaru jednak jej o tym mówić, bo jeszcze by się speszyła. A to naprawdę dobra dziewczyna. Zauważyłem też, że ona i mój syn Federico mają się ku sobie. Nie mam nic przeciwko. Byliby wspaniałą parą. Jestem tego pewien. Od jakiegoś czasu Fede ma jakby żałobę. Nie robi tego co jego rówieśnicy. Mam nadzieję, że ona da radę mu pomóc. Ale nie chcę jej na razie o to prosić. Muszę się temu sam bliżej przyjrzeć.

~Diego~

    Od dwóch godzin plącze się z Leonem po ulicach Rzymu. Nie mogę uwierzyć, że Verdas ją zgubił. Nie no, przecież tak bardzo łatwo zgubić dziewczynę o specyficznym wyglądzie. Obeszliśmy już chyba całe miasto. po prostu przepadła jak kamień w wodzie. Nie odjadę stąd, dopóki nie namówię ją do powrotu, albo nie upewnię się, że ktoś się nią tu zajmie. Jesteśmy przyjaciółmi. Przecież codziennie rozmawiamy przez  tele.. Właśnie. Jak ja mogłem na to nie wpaść.. Wybrałem numer dziewczyny i nacisnąłem zieloną słuchawkę. Odebrała.
(D-Diego, L-Ludmiła)
D: Ludmi?? Jak dobrze Cię słyszeć. Gdzie ty jesteś.
L: No w Rzymie. A niby gdzie??
D: A może tak dokładniej. Z Verdasem szukamy Cię od kilku godzin.
L : What?? Okey, w takim razie zaraz przyślę Ci adres.
    Rozłączyła się. Nie kłamała. Dwie minuty później poczułem wibracje mojego telefonu. Szybko odczytałem wiadomość i razem z Leonem poszliśmy pod wskazany adres. Jednak nie łatwo jest się przedostać dwóm nastolatkom  przez prawie całe miasto.


~
A więc tak wygląda pierwszy rozdział opowiadania.
Co o tym czymś sądzicie?
Mi osobiście się nie podoba.
Strasznieee nudne.

~
Na początek będę pisała takie krótkie, żeby  się można powiedzieć nie wypalić. Wiecie o co chodzi.
Naprawdę czekam na opinie.

~
A i teraz takie małe info.
Jak już pewnie zauważyliście dodałam zakładkę "Wasze blogi.". Bardzoo was proszę, byście do niej zajrzeli. Gracias

Pozdrawiamm, Alex <3

poniedziałek, 9 lutego 2015

Prolog

Jedna sekunda zmieniła milion następnych.
To prawda.
A jakby chcieć wszystko zacząć od początku.
Życie na nowo.
Bez problemów, no może z jednym.
Trzeba tylko chcieć. I wierzyć.
We własną siłę.
Ale mi? Czy to się uda?
Unieść się nad własnymi słabościami.
Odnaleźć miłość i prawdziwe szczęście.
Czy dlatego jestem tu i teraz??
A wiara w to, że będzie się żyć po skoczeniu w ogień?
Ona też ma pozytywne znaczenie?
Tak wiele pytań, a odpowiedź może dać ta chwila.
To życie.

~
Witaaam was.
I jak wam się podoba?
Zaciekawiłam was troszkę?

~
Mi ogółem to się całkiem podoba.
Aż mi to naprawdę trudno przyznać.

Pozdrawiam, Alex <3

niedziela, 8 lutego 2015

Witam

_Witamm :)
Mam na imię Aleksandra, ale większość ludzi mówi na mnie Ola albo Alex.
Większość z was zapewne mnie nie zna, chodź prowadziłam już jeden blog, który aktualnie jest zawieszony.
A teraz coś o mnie...
Mieszkam w małej wsi w woj. Lubelskim. Urodziłam się 29 stycznia 2003r. co sprawia, że mam 12 lat. Interesuję się muzyką, tańcem, fotografią oraz pisaniem opowiadań.
Na tym blogu znajdziecie opowiadania mojego autorstwa o mojej ulubionej parze z serialu "Violetta", czyli Fedemiły.
Prolog ukaże się już niebawem.
Pozdrawiam, Alex